Słowo na dzień 11 październik według
Zwycięskiego Planu Czytania Biblii.
Fragmenty do przeczytania to:
- Księga Psalmów 102
- Ewangelia Łukasza 23
- Księga Ezechiela 09-10
Zwycięskiego Planu Czytania Biblii.
Fragmenty do przeczytania to:
- Księga Psalmów 102
- Ewangelia Łukasza 23
- Księga Ezechiela 09-10
Możesz także wysłuchać tych fragmentów :
- Księga Psalmów 102
- Ewangelia Łukasza 23
- Księga Ezechiela 09-10
Ps. 102:1-29
1. Modlitwa utrapionego, gdy upada na duchu i wylewa skargę swoją przed Panem.
2. Panie, wysłuchaj modlitwy mojej I wołanie moje niech dojdzie do ciebie!
3. Nie ukrywaj oblicza swego przede mną W dniu niedoli mojej nakłoń ku mnie swe ucho, W dniu, kiedy cię wzywam, Śpiesznie mnie wysłuchaj!
4. Bo nikną jak dym dni moje, A kości moje są rozpalone jak ognisko.
5. Spalone jest jak trawa i wyschło serce moje, Zapomniałem jeść chleb.
6. Od głośnej skargi mojej Kości przyschły mi do ciała.
7. Jestem podobny do pelikana na pustyni, Jestem jak sowa wśród ruin.
8. Nie śpię i jęczę Jak ptak samotny na dachu.
9. Codziennie lżą mnie wrogowie moi, Złorzeczą mi ci, którzy szaleją przeciwko mnie.
10. Bo jadam popiół jak chleb, A napój mój mieszam ze łzami,
11. Z powodu gniewu twego i zapalczywości twojej, Gdyż podniosłeś mnie i strąciłeś.
12. Dni moje są jak cień wydłużony, A ja usycham jak trawa.
13. Ale Ty, Panie, trwasz na wieki, A pamięć o tobie z pokolenia w pokolenie.
14. Ty powstaniesz, zmiłujesz się nad Syjonem, Bo czas zlitować się nad nim, gdyż nadeszła właściwa pora.
15. Słudzy twoi bowiem kochają jego kamienie I żalą się nad jego ruiną.
16. Narody bać się będą imienia Pana, A królowie ziemscy chwały twojej.
17. Gdy Pan odbuduje Syjon, Ukaże się w chwale swojej,
18. Przychyli się do modlitwy opuszczonych I nie pogardzi ich prośbą.
19. Niech to zapiszą dla pokolenia przyszłego I niech chwali Pana lud, który będzie stworzony,
20. Gdyż wejrzał ze swojej świętej wysokości. Pan spojrzał z nieba na ziemię,
21. Aby wysłuchać jęku więźniów I uwolnić skazanych na śmierć,
22. By głoszono na Syjonie imię Pańskie I chwałę jego w Jeruzalemie,
23. Gdy się zgromadzą razem narody I królestwa, aby służyć Panu.
24. Wyczerpał w drodze siłę moją, Ukrócił dni moje.
25. Rzekłem: Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie dni moich, Wszak lata twoje trwają z pokolenia w pokolenie.
26. Tyś z dawna założył ziemię, A niebiosa są dziełem rąk twoich.
27. One zginą, Ty zaś zostaniesz, I wszystkie jak szata się zużyją; Jak szata, która się zmienia, one się zmienią.
28. Ale Ty pozostaniesz ten sam I nie skończą się lata twoje.
29. Synowie sług twoich będą mieszkać bezpiecznie I potomstwo ich będzie utwierdzone przed tobą.
1. Modlitwa utrapionego, gdy upada na duchu i wylewa skargę swoją przed Panem.
2. Panie, wysłuchaj modlitwy mojej I wołanie moje niech dojdzie do ciebie!
3. Nie ukrywaj oblicza swego przede mną W dniu niedoli mojej nakłoń ku mnie swe ucho, W dniu, kiedy cię wzywam, Śpiesznie mnie wysłuchaj!
4. Bo nikną jak dym dni moje, A kości moje są rozpalone jak ognisko.
5. Spalone jest jak trawa i wyschło serce moje, Zapomniałem jeść chleb.
6. Od głośnej skargi mojej Kości przyschły mi do ciała.
7. Jestem podobny do pelikana na pustyni, Jestem jak sowa wśród ruin.
8. Nie śpię i jęczę Jak ptak samotny na dachu.
9. Codziennie lżą mnie wrogowie moi, Złorzeczą mi ci, którzy szaleją przeciwko mnie.
10. Bo jadam popiół jak chleb, A napój mój mieszam ze łzami,
11. Z powodu gniewu twego i zapalczywości twojej, Gdyż podniosłeś mnie i strąciłeś.
12. Dni moje są jak cień wydłużony, A ja usycham jak trawa.
13. Ale Ty, Panie, trwasz na wieki, A pamięć o tobie z pokolenia w pokolenie.
14. Ty powstaniesz, zmiłujesz się nad Syjonem, Bo czas zlitować się nad nim, gdyż nadeszła właściwa pora.
15. Słudzy twoi bowiem kochają jego kamienie I żalą się nad jego ruiną.
16. Narody bać się będą imienia Pana, A królowie ziemscy chwały twojej.
17. Gdy Pan odbuduje Syjon, Ukaże się w chwale swojej,
18. Przychyli się do modlitwy opuszczonych I nie pogardzi ich prośbą.
19. Niech to zapiszą dla pokolenia przyszłego I niech chwali Pana lud, który będzie stworzony,
20. Gdyż wejrzał ze swojej świętej wysokości. Pan spojrzał z nieba na ziemię,
21. Aby wysłuchać jęku więźniów I uwolnić skazanych na śmierć,
22. By głoszono na Syjonie imię Pańskie I chwałę jego w Jeruzalemie,
23. Gdy się zgromadzą razem narody I królestwa, aby służyć Panu.
24. Wyczerpał w drodze siłę moją, Ukrócił dni moje.
25. Rzekłem: Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie dni moich, Wszak lata twoje trwają z pokolenia w pokolenie.
26. Tyś z dawna założył ziemię, A niebiosa są dziełem rąk twoich.
27. One zginą, Ty zaś zostaniesz, I wszystkie jak szata się zużyją; Jak szata, która się zmienia, one się zmienią.
28. Ale Ty pozostaniesz ten sam I nie skończą się lata twoje.
29. Synowie sług twoich będą mieszkać bezpiecznie I potomstwo ich będzie utwierdzone przed tobą.
Łuk. 23:1-56
1. I całe ich zgromadzenie powstało, i poprowadzili go do Piłata.
2. I zaczęli go oskarżać, mówiąc: Stwierdziliśmy, że ten podburza nasz lud i wstrzymuje go od płacenia podatku cesarzowi, i powiada, że On sam jest Chrystusem, królem.
3. I zapytał go Piłat, mówiąc: To ty jesteś królem żydowskim? A On, odpowiadając, rzekł mu: To ty mówisz.
4. Piłat zaś rzekł do arcykapłanów i do tłumów: Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję.
5. Oni natomiast obstawali przy tym i mówili: Podburza lud, nauczając po całej Judei, i to począwszy od Galilei, aż dotąd.
6. Piłat zaś, usłyszawszy to, pytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem,
7. A dowiedziawszy się, że jest poddanym Heroda, odesłał go do Heroda, który w tych dniach był właśnie w Jerozolimie.
8. Herod tedy, ujrzawszy Jezusa, bardzo się ucieszył, gdyż od dłuższego już czasu pragnął go zobaczyć, ponieważ słyszał o nim i spodziewał się ujrzeć jakiś cud przez niego dokonany.
9. Wypytywał go więc wieloma słowy, lecz Ten nic mu nie odpowiadał.
10. A byli przy tym obecni arcykapłani i uczeni w Piśmie, gwałtownie go oskarżając.
11. Wtedy Herod z żołnierstwem swoim sponiewierał go i wydrwił, kazał go przybrać we wspaniałą szatę i odesłał z powrotem do Piłata.
12. I stali się Herod i Piłat tego dnia przyjaciółmi; poprzednio bowiem byli sobie wrogami.
13. A Piłat, zwoławszy arcykapłanów i przełożonych, i lud,
14. Rzekł do nich: Przyprowadziliście do mnie tego człowieka jako podżegacza ludu, a tymczasem ja, przesłuchawszy go wobec was, nie znalazłem w tym człowieku żadnej z tych win, które mu przypisujecie.
15. A Herod także nie; odesłał go bowiem z powrotem do nas. I oto nie popełnił On niczego, czym by na śmierć zasłużył.
16. Każę go więc wychłostać i wypuszczę.
17. A miał obowiązek wypuszczać im jednego w związku z ich świętem.
18. Zakrzyknęli więc wszyscy razem tymi słowy: Strać tego, a wypuść nam Barabasza.
19. A ten został wtrącony do więzienia z powodu wywołanego w mieście rozruchu i zabójstwa.
20. A Piłat ponownie przemówił do nich, chcąc uwolnić Jezusa.
21. Lecz oni wołali głośno tymi słowy: Ukrzyżuj, ukrzyżuj go.
22. Wtedy on po raz trzeci odezwał się do nich: Cóż złego Ten uczynił? Niczego, czym by na śmierć zasłużył, w nim nie znalazłem. Każę go więc wychłostać i wypuszczę.
23. Oni zaś nalegali głosem wielkim, domagając się jego ukrzyżowania; a krzyki ich wzmagały się.
24. Więc Piłat rozstrzygnął, że ma się stać według ich żądania.
25. Kazał wypuścić tego, którego oni zażądali, a który został wtrącony do więzienia za rozruch i zabójstwo, Jezusa zaś zdał na ich wolę.
26. A gdy go prowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka, który szedł z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.
27. A szła za nim liczna rzesza ludu i niewiast, które biadały i płakały nad nim.
28. Jezus zaś, zwróciwszy się do nich, rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną; lecz płaczcie nad sobą i nad dziećmi swoimi,
29. Bo oto idą dni, kiedy mówić będą: Błogosławione niepłodne i łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły
30. Wtedy zaczną mówić do gór: Padnijcie na nas! A do pagórków: Przykryjcie nas!
31. Gdyż, jeśli się to na zielonym drzewie dzieje, co będzie na suchym?
32. A prowadzono także dwóch innych złoczyńców, by ich razem z nim zgładzić.
33. A gdy przyszli na miejsce, zwane Trupią Czaszką, ukrzyżowali go tam, także i złoczyńców, jednego po prawicy, a drugiego po lewicy.
34. A Jezus rzekł: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. A przy dzieleniu się jego szatami rzucali losy.
35. A lud stał i przyglądał się. Przełożeni zaś naśmiewali się, mówiąc: Innych ratował, niechże ratuje samego siebie, jeżeli jest Chrystusem Bożym, tym wybranym.
36. Szydzili z niego także i żołnierze, podchodząc doń i podając mu ocet,
37. I mówiąc: Jeżeli Ty jesteś królem żydowskim, ratuj samego siebie.
38. Był też i napis nad nim: Ten jest królem żydowskim.
39. Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas.
40. Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie?
41. Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił.
42. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego.
43. I rzekł mu: Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.
44. A była już mniej więcej godzina szósta i ciemność zaległa całą ziemię aż do godziny dziewiątej,
45. Gdy zaćmiło się słońce; i rozdarła się zasłona świątyni na dwoje.
46. A Jezus, zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to, skonał.
47. Wtedy setnik, ujrzawszy, co zaszło, oddał chwałę Bogu, powiadając: Zaiste, człowiek ten był sprawiedliwy.
48. A wszystkie te rzesze, które się zeszły na to widowisko, ujrzawszy to, co się stało, bijąc się w piersi, zawracały.
49. Wszyscy zaś jego znajomi stali opodal, również niewiasty, które towarzyszyły mu od Galilei, widziały to.
50. A oto mąż imieniem Józef, członek Rady, mąż dobry i sprawiedliwy,
51. Z żydowskiego miasta Arimatia, który się nie zgadzał z postanowieniem Rady i z ich postępkiem, i oczekiwał Królestwa Bożego,
52. Przyszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa.
53. I zdjąwszy je, obwinął w prześcieradło i złożył w grobowcu w skale, gdzie nikt jeszcze nie leżał.
54. A był to dzień Przygotowania i nastawał sabat.
55. A szły też za nim niewiasty, które razem z Jezusem przybyły z Galilei i widziały grób oraz jak składano ciało jego;
56. Powróciwszy zaś przygotowały wonności i maści. Przez sabat zaś odpoczywały według przykazania.
1. I całe ich zgromadzenie powstało, i poprowadzili go do Piłata.
2. I zaczęli go oskarżać, mówiąc: Stwierdziliśmy, że ten podburza nasz lud i wstrzymuje go od płacenia podatku cesarzowi, i powiada, że On sam jest Chrystusem, królem.
3. I zapytał go Piłat, mówiąc: To ty jesteś królem żydowskim? A On, odpowiadając, rzekł mu: To ty mówisz.
4. Piłat zaś rzekł do arcykapłanów i do tłumów: Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję.
5. Oni natomiast obstawali przy tym i mówili: Podburza lud, nauczając po całej Judei, i to począwszy od Galilei, aż dotąd.
6. Piłat zaś, usłyszawszy to, pytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem,
7. A dowiedziawszy się, że jest poddanym Heroda, odesłał go do Heroda, który w tych dniach był właśnie w Jerozolimie.
8. Herod tedy, ujrzawszy Jezusa, bardzo się ucieszył, gdyż od dłuższego już czasu pragnął go zobaczyć, ponieważ słyszał o nim i spodziewał się ujrzeć jakiś cud przez niego dokonany.
9. Wypytywał go więc wieloma słowy, lecz Ten nic mu nie odpowiadał.
10. A byli przy tym obecni arcykapłani i uczeni w Piśmie, gwałtownie go oskarżając.
11. Wtedy Herod z żołnierstwem swoim sponiewierał go i wydrwił, kazał go przybrać we wspaniałą szatę i odesłał z powrotem do Piłata.
12. I stali się Herod i Piłat tego dnia przyjaciółmi; poprzednio bowiem byli sobie wrogami.
13. A Piłat, zwoławszy arcykapłanów i przełożonych, i lud,
14. Rzekł do nich: Przyprowadziliście do mnie tego człowieka jako podżegacza ludu, a tymczasem ja, przesłuchawszy go wobec was, nie znalazłem w tym człowieku żadnej z tych win, które mu przypisujecie.
15. A Herod także nie; odesłał go bowiem z powrotem do nas. I oto nie popełnił On niczego, czym by na śmierć zasłużył.
16. Każę go więc wychłostać i wypuszczę.
17. A miał obowiązek wypuszczać im jednego w związku z ich świętem.
18. Zakrzyknęli więc wszyscy razem tymi słowy: Strać tego, a wypuść nam Barabasza.
19. A ten został wtrącony do więzienia z powodu wywołanego w mieście rozruchu i zabójstwa.
20. A Piłat ponownie przemówił do nich, chcąc uwolnić Jezusa.
21. Lecz oni wołali głośno tymi słowy: Ukrzyżuj, ukrzyżuj go.
22. Wtedy on po raz trzeci odezwał się do nich: Cóż złego Ten uczynił? Niczego, czym by na śmierć zasłużył, w nim nie znalazłem. Każę go więc wychłostać i wypuszczę.
23. Oni zaś nalegali głosem wielkim, domagając się jego ukrzyżowania; a krzyki ich wzmagały się.
24. Więc Piłat rozstrzygnął, że ma się stać według ich żądania.
25. Kazał wypuścić tego, którego oni zażądali, a który został wtrącony do więzienia za rozruch i zabójstwo, Jezusa zaś zdał na ich wolę.
26. A gdy go prowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka, który szedł z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.
27. A szła za nim liczna rzesza ludu i niewiast, które biadały i płakały nad nim.
28. Jezus zaś, zwróciwszy się do nich, rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną; lecz płaczcie nad sobą i nad dziećmi swoimi,
29. Bo oto idą dni, kiedy mówić będą: Błogosławione niepłodne i łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły
30. Wtedy zaczną mówić do gór: Padnijcie na nas! A do pagórków: Przykryjcie nas!
31. Gdyż, jeśli się to na zielonym drzewie dzieje, co będzie na suchym?
32. A prowadzono także dwóch innych złoczyńców, by ich razem z nim zgładzić.
33. A gdy przyszli na miejsce, zwane Trupią Czaszką, ukrzyżowali go tam, także i złoczyńców, jednego po prawicy, a drugiego po lewicy.
34. A Jezus rzekł: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. A przy dzieleniu się jego szatami rzucali losy.
35. A lud stał i przyglądał się. Przełożeni zaś naśmiewali się, mówiąc: Innych ratował, niechże ratuje samego siebie, jeżeli jest Chrystusem Bożym, tym wybranym.
36. Szydzili z niego także i żołnierze, podchodząc doń i podając mu ocet,
37. I mówiąc: Jeżeli Ty jesteś królem żydowskim, ratuj samego siebie.
38. Był też i napis nad nim: Ten jest królem żydowskim.
39. Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas.
40. Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie?
41. Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił.
42. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego.
43. I rzekł mu: Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.
44. A była już mniej więcej godzina szósta i ciemność zaległa całą ziemię aż do godziny dziewiątej,
45. Gdy zaćmiło się słońce; i rozdarła się zasłona świątyni na dwoje.
46. A Jezus, zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to, skonał.
47. Wtedy setnik, ujrzawszy, co zaszło, oddał chwałę Bogu, powiadając: Zaiste, człowiek ten był sprawiedliwy.
48. A wszystkie te rzesze, które się zeszły na to widowisko, ujrzawszy to, co się stało, bijąc się w piersi, zawracały.
49. Wszyscy zaś jego znajomi stali opodal, również niewiasty, które towarzyszyły mu od Galilei, widziały to.
50. A oto mąż imieniem Józef, członek Rady, mąż dobry i sprawiedliwy,
51. Z żydowskiego miasta Arimatia, który się nie zgadzał z postanowieniem Rady i z ich postępkiem, i oczekiwał Królestwa Bożego,
52. Przyszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa.
53. I zdjąwszy je, obwinął w prześcieradło i złożył w grobowcu w skale, gdzie nikt jeszcze nie leżał.
54. A był to dzień Przygotowania i nastawał sabat.
55. A szły też za nim niewiasty, które razem z Jezusem przybyły z Galilei i widziały grób oraz jak składano ciało jego;
56. Powróciwszy zaś przygotowały wonności i maści. Przez sabat zaś odpoczywały według przykazania.
Ezech. 9:1-11
1. Potem zawołał donośnym głosem, że to na własne uszy słyszałem: Przybliżcie się, wykonawcy sądu nad miastem, każdy z narzędziem zniszczenia w ręku.
2. A oto sześciu mężów przyszło od górnej bramy, zwróconej ku północy, a każdy miał w swoim ręku narzędzie zniszczenia. A był wśród nich jeden mąż, odziany w lnianą szatę z przyborami do pisania u swojego boku; ci przyszli i stanęli koło miedzianego ołtarza.
3. A chwała Boga izraelskiego podniosła się z cheruba, na którym spoczywała, w stronę progu przybytku. Potem zawołał na męża odzianego w lnianą szatę, który miał przybory do pisania u swojego boku,
4. I rzekł Pan do niego: Przejdź przez środek miasta, przez środek Jeruzalemu, i uczyń znak na czole mężów, którzy wzdychają i jęczą nad wszystkimi obrzydliwościami popełnionymi w nim!
5. A do innych rzekł tak, że to na własne uszy słyszałem: Przejdźcie za nim przez miasto i zabijajcie bez zmrużenia oka, i nie litujcie się!
6. Wybijcie do nogi starców, młodzieńców i panny, dzieci i kobiety, lecz tych wszystkich, którzy mają na sobie znak, nie dotykajcie! A rozpocznijcie od mojej świątyni! I rozpoczęli od starszych mężów, którzy byli przed przybytkiem.
7. Potem rzekł do nich: Zanieczyśćcie przybytek i napełnijcie dziedzińce zabitymi, potem wyjdźcie i zabijajcie w mieście!
8. A gdy tak zabijali i pozostałem ja sam, padłem na twarz i z krzykiem mówiłem: Ach! Wszechmocny Panie! Czy chcesz wyniszczyć resztkę Izraela, wylewając swój gniew na Jeruzalem?
9. A On rzekł do mnie: Wina domu izraelskiego i judzkiego jest wielka ponad wszelką miarę, kraj jest pełen krwi, a miasto pełne bezprawia, gdyż myślą, że Pan opuścił ziemię, że Pan tego nie widzi.
10. Dlatego również i moje oko nawet nie mrugnie i nie zlituję się; postępki ich włożę na ich głowę.
11. A oto mąż odziany w lnianą szatę, który miał przybory pisarskie u swojego boku, zdał sprawę mówiąc: Uczyniłem, jak mi kazałeś.
Ezech. 10:1-22
1. A gdy spojrzałem, oto na sklepieniu, które było nad głowami cherubów było coś jakby kamień szafirowy: coś z wyglądu podobne do tronu.
2. I rzekł do męża, odzianego w lnianą szatę, tak: Wejdź między koła pod cherubami i napełnij swoje garście rozżarzonymi węglami spod cherubów, i rozrzuć po mieście! I wszedł na moich oczach.
3. A cheruby stały z prawej strony przybytku, gdy wszedł ów mąż, a obłok napełnił wewnętrzny dziedziniec.
4. I podniosła się chwała Pana znad cherubów do progu przybytku, i przybytek napełnił się obłokiem, a dziedziniec był pełen blasku chwały Pana.
5. A szum skrzydeł cherubów było słychać aż do zewnętrznego dziedzińca jak głos Boga Wszechmogącego, gdy przemawia.
6. A gdy rozkazał mężowi, odzianemu w lnianą szatę: Nabierz ognia spomiędzy kół, spomiędzy cherubów, ten przyszedł i stanął obok koła.
7. A wtedy jeden cherub wyciągnął swoją rękę spomiędzy cherubów do ognia, który był między cherubami, nabrał i włożył do garści męża odzianego w lnianą szatę, a ten przyjął i wyszedł.
8. A u cherubów, pod ich skrzydłami, ukazał się kształt ludzkiej ręki.
9. I spojrzałem, a oto obok cherubów były cztery koła, po jednym kole obok każdego cheruba; a koła wyglądały jak blask chryzolitu.
10. A z wyglądu wszystkie cztery miały jednakowy kształt, tak jak gdyby jedno koło było wewnątrz drugiego.
11. Gdy się posuwały, to posuwały się na wszystkie cztery strony, nie obracając się: W tym kierunku, w którym zwrócone były przednie, posuwały się za nim, nie obracając się, gdy się posuwały.
12. A całe ich ciało, więc ich grzbiet, ich ręce i ich skrzydła oraz koła były u wszystkich czterech zewsząd pełne oczu.
13. Co się tyczy kół, nazwane były jak słyszałem - kręgiem kół.
14. A każdy cherub miał cztery oblicza: pierwsze to było oblicze byka, drugie to oblicze człowieka, trzecie to oblicze lwa, a czwarte to oblicze orła.
15. Cheruby podniosły się - a były to te same żywe istoty, które widziałem nad rzeką Kebar.
16. A gdy cheruby się posuwały, posuwały się koła obok nich, a gdy cheruby podnosiły skrzydła, aby się wzbić od ziemi, wtedy koła nie odsuwały się od ich boku.
17. Gdy tamte stanęły, stanęły i te; a gdy tamte się podnosiły, podnosiły się z nimi i te, gdyż był w nich duch żywych istot.
18. Potem odsunęła się chwała Pana od progu przybytku i stanęła nad cherubami.
19. A gdy cheruby podniosły swoje skrzydła i na moich oczach wzbiły się w górę od ziemi, podniosły się wraz z nimi i koła. I stanęły u wejścia do wschodniej bramy przybytku Pana, a chwała Boga izraelskiego była na górze nad nimi.
20. Były to te same żywe istoty, które widziałem u stóp Boga izraelskiego nad rzeką Kebar, i poznałem, że były to cheruby.
21. Każdy z nich miał cztery twarze i cztery skrzydła; i coś na kształt rąk ludzkich było pod ich skrzydłami.
22. A ich twarze były takie same jak twarze, które widziałem nad rzeką Kebar. Każdy z nich szedł prosto przed siebie.
1. Potem zawołał donośnym głosem, że to na własne uszy słyszałem: Przybliżcie się, wykonawcy sądu nad miastem, każdy z narzędziem zniszczenia w ręku.
2. A oto sześciu mężów przyszło od górnej bramy, zwróconej ku północy, a każdy miał w swoim ręku narzędzie zniszczenia. A był wśród nich jeden mąż, odziany w lnianą szatę z przyborami do pisania u swojego boku; ci przyszli i stanęli koło miedzianego ołtarza.
3. A chwała Boga izraelskiego podniosła się z cheruba, na którym spoczywała, w stronę progu przybytku. Potem zawołał na męża odzianego w lnianą szatę, który miał przybory do pisania u swojego boku,
4. I rzekł Pan do niego: Przejdź przez środek miasta, przez środek Jeruzalemu, i uczyń znak na czole mężów, którzy wzdychają i jęczą nad wszystkimi obrzydliwościami popełnionymi w nim!
5. A do innych rzekł tak, że to na własne uszy słyszałem: Przejdźcie za nim przez miasto i zabijajcie bez zmrużenia oka, i nie litujcie się!
6. Wybijcie do nogi starców, młodzieńców i panny, dzieci i kobiety, lecz tych wszystkich, którzy mają na sobie znak, nie dotykajcie! A rozpocznijcie od mojej świątyni! I rozpoczęli od starszych mężów, którzy byli przed przybytkiem.
7. Potem rzekł do nich: Zanieczyśćcie przybytek i napełnijcie dziedzińce zabitymi, potem wyjdźcie i zabijajcie w mieście!
8. A gdy tak zabijali i pozostałem ja sam, padłem na twarz i z krzykiem mówiłem: Ach! Wszechmocny Panie! Czy chcesz wyniszczyć resztkę Izraela, wylewając swój gniew na Jeruzalem?
9. A On rzekł do mnie: Wina domu izraelskiego i judzkiego jest wielka ponad wszelką miarę, kraj jest pełen krwi, a miasto pełne bezprawia, gdyż myślą, że Pan opuścił ziemię, że Pan tego nie widzi.
10. Dlatego również i moje oko nawet nie mrugnie i nie zlituję się; postępki ich włożę na ich głowę.
11. A oto mąż odziany w lnianą szatę, który miał przybory pisarskie u swojego boku, zdał sprawę mówiąc: Uczyniłem, jak mi kazałeś.
Ezech. 10:1-22
1. A gdy spojrzałem, oto na sklepieniu, które było nad głowami cherubów było coś jakby kamień szafirowy: coś z wyglądu podobne do tronu.
2. I rzekł do męża, odzianego w lnianą szatę, tak: Wejdź między koła pod cherubami i napełnij swoje garście rozżarzonymi węglami spod cherubów, i rozrzuć po mieście! I wszedł na moich oczach.
3. A cheruby stały z prawej strony przybytku, gdy wszedł ów mąż, a obłok napełnił wewnętrzny dziedziniec.
4. I podniosła się chwała Pana znad cherubów do progu przybytku, i przybytek napełnił się obłokiem, a dziedziniec był pełen blasku chwały Pana.
5. A szum skrzydeł cherubów było słychać aż do zewnętrznego dziedzińca jak głos Boga Wszechmogącego, gdy przemawia.
6. A gdy rozkazał mężowi, odzianemu w lnianą szatę: Nabierz ognia spomiędzy kół, spomiędzy cherubów, ten przyszedł i stanął obok koła.
7. A wtedy jeden cherub wyciągnął swoją rękę spomiędzy cherubów do ognia, który był między cherubami, nabrał i włożył do garści męża odzianego w lnianą szatę, a ten przyjął i wyszedł.
8. A u cherubów, pod ich skrzydłami, ukazał się kształt ludzkiej ręki.
9. I spojrzałem, a oto obok cherubów były cztery koła, po jednym kole obok każdego cheruba; a koła wyglądały jak blask chryzolitu.
10. A z wyglądu wszystkie cztery miały jednakowy kształt, tak jak gdyby jedno koło było wewnątrz drugiego.
11. Gdy się posuwały, to posuwały się na wszystkie cztery strony, nie obracając się: W tym kierunku, w którym zwrócone były przednie, posuwały się za nim, nie obracając się, gdy się posuwały.
12. A całe ich ciało, więc ich grzbiet, ich ręce i ich skrzydła oraz koła były u wszystkich czterech zewsząd pełne oczu.
13. Co się tyczy kół, nazwane były jak słyszałem - kręgiem kół.
14. A każdy cherub miał cztery oblicza: pierwsze to było oblicze byka, drugie to oblicze człowieka, trzecie to oblicze lwa, a czwarte to oblicze orła.
15. Cheruby podniosły się - a były to te same żywe istoty, które widziałem nad rzeką Kebar.
16. A gdy cheruby się posuwały, posuwały się koła obok nich, a gdy cheruby podnosiły skrzydła, aby się wzbić od ziemi, wtedy koła nie odsuwały się od ich boku.
17. Gdy tamte stanęły, stanęły i te; a gdy tamte się podnosiły, podnosiły się z nimi i te, gdyż był w nich duch żywych istot.
18. Potem odsunęła się chwała Pana od progu przybytku i stanęła nad cherubami.
19. A gdy cheruby podniosły swoje skrzydła i na moich oczach wzbiły się w górę od ziemi, podniosły się wraz z nimi i koła. I stanęły u wejścia do wschodniej bramy przybytku Pana, a chwała Boga izraelskiego była na górze nad nimi.
20. Były to te same żywe istoty, które widziałem u stóp Boga izraelskiego nad rzeką Kebar, i poznałem, że były to cheruby.
21. Każdy z nich miał cztery twarze i cztery skrzydła; i coś na kształt rąk ludzkich było pod ich skrzydłami.
22. A ich twarze były takie same jak twarze, które widziałem nad rzeką Kebar. Każdy z nich szedł prosto przed siebie.
